"TRAVEL TRENDS 2010" to modne noworoczne podsumowania publikowane na wielu podróżniczych portalach. W tym artykule, jeszcze jedno - za to bardzo ciekawe!....
Redaktorzy iwannagothere.com proponują w swoim podsumowaniu (i moim tłumaczeniu):
10 trendów na 2010 rok:
1. "Currency travel" - wartość pieniądza w podróży
2. Miasto przestaje być celem
3. Od słowa do słowa - socialmedia
4. Internetowe społeczności - czyli między nami podróżnikami
5. Rozszerzenie cyklu podróżniczego
6. Miejsca przestają być po prostu miejscami: stają się historiami
7. Uzasadnienia generują podróże
8. Sekretne wskazówki to nowy luksus
9. Low-cost doesn’t mean low experience
10. Destinations to come
Przyjrzyjmy się dokładniej o co chodzi:
1) CURRENCY TRAVEL: czyli liczy się wartość pieniądza!
Jedziemy tam gdzie za to samo dostaniemy więcej i zamiast do katalogów biur podróży patrzymy na tabele kursowe! Na przykład obecnie dla odmiany Nowy Jork stał się celem Europejczyków, bo tam tak jak kiedyś w Europie dla Amerykanów było taniej, teraz my tam robimy zakupy! Polska też pewnie miałaby szanse w obecnym trendzie ponownego osłabiania naszej waluty, a autorzy zestawienia kierują swoją pochwałę dla strefy Euro za stworzenie wielkiego rynku jednego pieniądza (dodałbym, że... o różnej wartości). Currency travel rośnie w siłę, szczególnie gdy już regularne linie lotnicze potrafią sprzedać jeden, dwa lub więcej biletów np. z Europy do wspomnianego Big Apple za... 800 zł! Powrotny! (zobacz ciekawą nową stronę: fly4free.pl).
2) MIASTO PRZESTAJE BYĆ CELEM: jest nim przy okazji.
Jedziesz do Amsterdamu, Mediolanu, Paryża po coś co spodobało się tobie w twoim ulubionym magazynie, w reklamie, na koncert, wystawę, imprezę, czy choćby ślub. Zwiedzasz przy okazji bo powodem Twojego wyjazdu nie była decyzja na obowiązkowy programy must see albo teraz albo nigdy - czegoś już nie kupisz, nie zobaczysz, coś cię ominie.
3) OD SŁOWA DO SŁOWA - socialmedia
Bezwzględnie: rok 2009 był rokiem tzw. socialmedia czyli bardziej bezpośredniej komunikacji między firmą a klientem poprzez facebook, twitter. Wielki wysyp tzw. fun page'ów, niedawno w tym kontekście nawet wielki news o Pepsi wyraźnie pokazującym co to znaczy socialmedia poprzez swoją decyzję o rezygnacji z telewizyjnej reklamy za 20 milionów baksów w najbardziej prime time, by tą kasę przeznaczyć właśnie na inwestycje w tę komunikację społeczną. Marketerzy klasnęli w dłonie!
W Polsce oczywiście temat jeszcze stoi, ZUS stawia pierwsze kroki na BLIPie a towarzystwo dopiero zaczyna się tłumnie przenosić z Naszej Klasy na facebook (rzeczywiście o klasę albo nawet dwie wyższy). A jaki ma to związek z turystyką? Otóż last minute nie mógł mieć chyba lepszego medium niż szybkie, zwięzłe media społecznościowe: po kilku minutach od wysłania hot news o nowej rewelacyjnej ofercie może wiedzieć kto tylko chce. Tylko oczywiście trzeba najpierw wiedzieć gdzie szukać, a potem to tylko keep en eye on.
4) INTERNETOWE SPOŁECZNOŚCI - czyli między nami podróżnikami
Podróżnik, turysta prędzej zaufa innemu podróżnikowi i turyście niż reklamie! Stąd ta ogromna masa stron, serwisów z nazwą "społeczność podróżników". Zaczęła się kolejna walka o rząd dusz i zarazem dla mnie temat do pisania. Bo jest to ciekawy proces, na którym ja i Ty możemy skorzystać wybierając najlepiej zorganizowane grupy, otwarte, liczne i szybkie - krótka piłka: masz pytanie, masz odpowiedź. Wielka siła wymiany doświadczeń przez internet! Prawdziwe podróże, prawdziwe doświadczenia, prawdziwe informacje! Nie tylko marketing.
5) ROZSZERZENIE CYKLU PODRÓŻNICZEGO
Kiedyś podróż zamykała się w cyklu: plany -> wyjazd. Teraz? Zaczyna się nie w momencie kiedy zaczynasz ją planować, ale kiedy pierwszy raz o niej pomyślisz. Dokładnie tak jest. Czasem tylko myśl może wyprzedzać internet, częściej jest odwrotnie, coś przychodzi na myśl po przeczytaniu lub zobaczeniu czegoś w internecie, rzadziej w gazecie czy tym bardziej w książkowym przewodniku lub sprzedażowym katalogu wycieczek. Oczywiście większe grono turystów korzysta z tych ostatnich, ale tu się podeprę mottem autorów opracowania: mówimy nie turystyce lecz o podróżowaniu. Dzisiaj podróżowanie to krąg, który bynajmniej nie zamyka się powrotem do domu: wtedy dopiero zaczyna się kolejny etap - przekazywanie wirusa podróży poprzez dzielenie się zdjęciami, opiniami, rekomendacjami, wspomnieniami. Mamy w tym celu w sieci coraz więcej coraz ciekawszych narzędzi.
6) MIEJSCA PRZESTAJĄ BYĆ PO PROSTU MIEJSCAMI - stają się historiami
"W erze Obamy rządzi opowieść" - piszą autorzy podsumowania nowych trendów - a każdy z nas może swoją opowieść nie tylko stworzyć ale ją przekazać innym, a oni mogą w zupełnie nowy i rewolucyjny sposób przekazywać ją dalej innym. "Najlepszymi pamiątkami są najlepsze historie" które można opowiedzieć po powrocie. I te historie wpływają na nasze wybory: nie jedziemy do hotelu tylko dlatego, że ma korzystną cenę, jedziemy do tego który ma swoją historię. "Miejsca stają się pożywieniem dla duszy i dla przyszłych rozmów i wspomnień".
7) UZASADNIENIA GENERUJĄ POTRZEBY PODRÓŻOWANIA
Kryzys? Trzeba oszczędzać? Ale przecież trzeba pojechać odwiedzić brata w Londynie, koleżankę we Włoszech, postudiować za granicą, popracować w wakacje. Nie podróżujemy tylko dla samego podróżowania, musimy mieć coś do zrobienia tam gdzie jedziemy: napisać artykuł, zrobić zdjęcia, zobaczyć ten wodospad i spełnić marzenie. Więc zawsze znajdujemy uzasadnienia: kurs językowy, międzynarodowa konferencja, spotkanie z przyjaciółmi (nie ważne, że oni pracują). A wielkie imprezy? To jest przecież uzasadnienie dla podróży - u nas w Polsce pewnie powoli znajdujące się na liście przyczyn wyjazdów - dostać bilet na koncert, znaleźć tanie połączenie, dobry hotel, dobre ceny! Tak teraz podróżuje mnóstwo ludzi na świecie.
8) SEKRETNE WSKAZÓWKI TO NOWY LUKSUS
Wiedza to luksus. Nie wystarczą pieniądze, za które można kupić noc w 5 gwiazdkowym hotelu, najbardziej reklamowane atrakcje. Owszem by z tych możliwości skorzystać - wystarczą, naturalnie. Ale właściwa wiedza o ciekawych miejscach, oryginalnych wydarzeniach - i jej zdobycie, już wymagają większego wysiłku, na który niekoniecznie może sobie pozwolić zapracowany menadżer, bogaty boss i... często przeciętny turysta. Ta wiedza staje się luksusem, towarem trudniej osiągalnym, bo nie wystarczy kupić przewodnik czy nawet wynająć przewodnika (choć to często o wiele lepsze rozwiązanie niż pełne obrazków i sloganów książeczki i folderki dla turystów) by dotrzeć do sedna i znaleźć to coś o czym się będzie myślało później przez następne lata.
Pozostają jeszcze punkty 9 i 10. Ale low costy zna już chyba każdy, a kierunki... to już zależy od mody, pieniędzy, własnych poszukiwań, potrzeb, zacięcia i zainteresowań.
Przeczytaj w oryginale:
Piotr Kruczek
travel geek - dołącz do mnie na: TWITTER & BLIP & FACEBOOK & FLAKER & MYBLOGLOG & GOLDENLINE & & SOUP & BLOX
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
POWIĄZANE ARTYKUŁY



0 komentarze:
Prześlij komentarz