ABC - SKATALOGOWANY SPIS HASEŁ wszystkich z bloga strona główna

piątek, 1 stycznia 2010

01.01.2010 10 000 mil na Anatarktydę autobusem z socialmedia


Nie o podróży 10 000 mil autobusami na Anatarktydę będzie mowa, lecz - przy tej okazji - o zjawisku, które nazwać można podróżą z socialmedia: z twitterem, youtubem i fanami... i całą resztą internetowego ambarasu związanego z rozgłosem, popularnością i pomysłowością jak przyciągnąć uwagę:

1 stycznia 2010 w Buenos Aires ruszył przeniesiony z Afryki Rajd Dakar. Tego samego dnia, 8350 kilometrów dalej w kierunku północym - z Washington DC rusza z plecakiem i pierwszym autobusowym biletem na trasie na Antarktydę skromny Andrew Evans @Bus2Antarctica




Podróże i sensowna turystyka, to oczywiście nisza, jednak już przed wyprawą w środowisku ludzi zajmujących się fachowo pisaniem o niej, jeden z tzw. "travel-writers" David Farley odważa się rzucić tezę:

5:27 PM Dec 31st, 2009: Andrew Evans (i.e. @AEEvans @Bus2Antarctica) is making a case that travel writers are the new rockstars http://bit.ly/5UMyRW [zobacz@davidfarley]


co oczywiście nie pozostaje niedostrzeżone i zaraz później przekazane dalej na twitterze przez sam National Geographic: @NatGeoTraveler. Nie chodzi tu oczywiście o jakieś daleko idące porównania, ale o to czym tzw. socialmedia mogą zwiększać zainteresowanie: o autentycznością, poznawaniem świata i uczestnictwem w tym dotykaniu czegoś nowego, innego. Dzięki internetowi w ogóle, a w szczególe dzięki nowym mediom takim właśnie jak twitter każdy może pozwolić sobie na to co dej pory było niemożliwe po odpłynięciu Kolumba w nieznane.

O tym mówi sam zainteresowany, czyli Andrew:

The National Geographic Society has sent a lot of explorers out into the world--brave men and women who set off to discover the unknown and share all of their findings with the rest of us back home. These great travelers still inspire us though the world has changed drastically since their time--travel is so much easier, more feasible. What's more, our technology keeps ticking forward every second: I'm convinced my pocket-sized smart phone does more stuff than the piles of equipment carried on dogsleds by the explorers of old.

What hasn't changed since the golden age of exploration is the underlying goal, which is to simply get out there and explore. Such is my intention with this trip: to explore from here to there and to share it with all of you. Scott kept a diary, Shackleton made a movie. I intend to do a little bit of both--to share my ten-week journey online as it happens, in words, pictures, video clips, and with my latest GPS coordinates. We have incredible media tools these days, and I intend to use them. We also have intercontinental flights and spaceships and things, but I still prefer the bus
.
.

I dlatego też postanowiłem poświęcić temu tematowi pierwszy wpis w roku, w którym 1 stycznia - nasz obgadywany tu i na wielu micro i full blogach - autobusowicz wyruszył.

Bo tzw. media społecznościowe i my poprzez społeczności z telefonem, komputerem z jednej i słowem i obrazem z drugiej stanowimy o przyszłości podróży, do pisania o nich, do rozwoju branży. Ci którzy będą umieli wykorzystać te możliwości będą na lepszej pozycji, mowa zarówno o podróżnikach, turystach, jak i mediach czy wreszcie o samych organizatorach wypraw i standardowej turystyki. To przede wszystkim w niej dostęp do informacji już ewoluuje do poziomu potężnego narzędzia używanego przez obie strony rynku: klienta i sprzedawcę (tak produktu, jak i informacji).



A odnośnie meritum, dzisiaj każdy może "śledzić" posiadającego telefon pasażera, jak zamierza nam pokazać Andrew Evans w trakcie swojej 10 tygodniowej podróży przez obie Ameryki. Ba, każdy może nawet postarać się załapać na ten sam autobus! Co pewnie okaże się bardzo pociągającą perspektywą dla wielu, skoro już pierwszym obserwatorom udało się nawet spotkać z podróżnikiem dzięki jego "ćwierknięciom" (ang. tweet - od tego określenia swoją nazwę wziął TWITTER) Nie będę zdziwiony, kiedy przynajmniej na koniec "fani" podstawią mu taki autobus, na który on bilet dostanie za symbolicznego centa a dla wszystkich pozostałych będzie kosztował trochę więcej niż na regularnej linii na tej trasie - wszystko tylko po to by i tak nie było na pokładzie już zbyt wielkiego tłoku w ekipie chcącej towarzyszyć Andrew choć przez chwilę, pogadać z nim i zrobić sobie zdjęcie "na żywo". Bo dzięki socialmedia dzisiaj możemy mieć podróże na żywo, jeden człowiek i setki, lub tysiące czy - co również możliwe - jeszcze więcej obserwatorów.

I te komentarze - czyli to co tworzy wartość, niepowtarzalną wartość* (zobacz post scriptum do tej notki):

Paul said:
$4.23 to cross the country ? Now, I believe that travel around the world is affordable!
January 6, 2010 9:02 PM

Jeanine Barone said:
So glad that Andrew's in Guatemala and that he made it to Guatemala City. I'd love to know what hotel he visited.


Te i inne komentarze oraz oczywiście opisy i przygody podróżnika można na bieżąco śledzić na: Intelligent Travel Blog, który jest prowadzony przez National Geographic (więcej o blogu).

Piotr Kruczek
travel geek - dołącz do mnie na: TWITTER & BLIP & FACEBOOK & FLAKER & MYBLOGLOG & GOLDENLINE

0 komentarze:

SZALEŃSTWO TRAVEL GEEK'A CZYLI #TRAVELOSFERA
***
TRAVELOSFERA W BLOGOSFERZE - z różnych blogów:
Ostatni status na BLIPie/ +skonsolidowany twitter:
***
A tyle razy Ty, ja i inni wyświetlili stronę główną i notki od 1.XII.2009: